Jak z instalacyjnego chirurga naczyniowego

przeszłam na stronę wnętrzarskiej medycyny estetycznej.

 

Moim pierwszym zawodem było projektowanie instalacji sanitarnych. Praca przyjemna, ale bez koloru, a rozmowa o potrzebach klienta ograniczona. Rury, grzejniki, urządzenia.  Gdy kończyłam pracę w biurze, wyżywałam się artystycznie – malując, robiąc grafiki i tworząc różne przedmioty użytkowe. I czekając na dzień, kiedy zawodowo będę mogła oko w oko z drugim człowiekiem porozmawiać o tym co lubi, w czym czuje się dobrze i co jest dla niego ważne.

Przez długi czas wszystkie moje umiejętności funkcjonowały jako osobne byty. Nie łączyłam ich ze sobą w jednym działaniu. Pewnego dnia, same cudownie się połączyły, podczas prowadzenia pierwszego , generalnego remontu domu. Okazało się, że jest to ta przestrzeń, której brakowało mi w branży instalacyjnej. Miejsce gdzie można podejść do tematu trochę bardziej kreatywnie. Porozmawiać od serca z drugim człowiekiem, pomóc mu w stworzeniu swojego miejsca na ziemi, a do tego wykorzystać swoją wiedzę techniczną.

Czym skorupka za młodu…

Kiedy byłam małą dziewczynką, stale patrzyłam jak powstaje coś z niczego. Dom był pełen przedmiotów zrobionych przez rodziców. Lampa którą stworzyli wspólnie do dziś jest dla mnie symbolem serca, które wkładali w ten dom każdego dnia. Miejsca zamieszkania zmieniały się stosunkowo często, a lampa niezmiennie wisiała w centralnym punkcie domu.

 

Wyrosłam w przekonaniu, że w domu najważniejsze jest to, aby opowiadał Twoją historię, abyś Ty czuł się w nim dobrze.

Może Ci się to wydać dziwne, ale kiedy wchodzę do zagraconej piwnicy, garażu lub innego pomieszczenia, które odstrasza większość osób, czuję przypływ weny. Czuję energię, jaką niosą za sobą te przedmioty.  W głowie pojawia się milion pomysłów co mogłoby powstać z tych, często niepotrzebnych, rzeczy. 

Dlatego nie sprzątaj, jeśli zdecydujesz się zaprosić mnie do siebie!

Wierzę w moc natury. Inspiruje mnie  każdego dnia. Wiem, że także w dużym mieście można zafundować sobie swój własny, mały ekosystem. Otoczenie, które będzie koiło i dodawało energii każdego dnia. 

Wierzę, że nic nie zastąpi atmosfery, jaką tworzą przedmioty z historią. Staram się minimalnie inwestować w rzeczy nowe, a maksymalnie ratować te z duszą. I jeśli tylko się da, nie dorzucać  Planecie kolejnych ładunków na wysypiskowe hałdy.

Jeśli mi zaufasz, pomogę stworzyć Ci dom pełen ciepła i niepowtażajlego klimatu.

 

 

Chcę usłyszeć także Twoją historię.

Umów się ze mną na rozmowę

lub napisz wiadomość.